poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział XVI - "Potrzebujemy Cię .Ja Cię potrzebuje "

-Jack za drzwiami stoi ...Brody -powiedziałam z grymasem na twarzy
 
-Kto ? -zapytał ze wściekłością brunet 
 -Musisz się ukryć ,musimy się trzymać wersji ,że zerwaliśmy -powiedziałam stanowczo przez co brunet bardziej się zezłościł .Szybko do niego podeszłam,złapałam jego twarz w dłonie i pocałowałam go w usta .
-Ja też nie jestem zadowolona Jack ,naprawdę .Ale szybko spławie Brody'ego ,i dokończymy to co zaczęliśmy  -powiedziałam szepcząc  z uśmiechem na ustach.Brunet zniknął z prędkością światła i ukrył się w łazience .
 ,zostawiając drzwi delikatnie uchylone .Cicho zaśmiałam się z reakcji szatyna i poszłam otworzyć drzwi .
-Przepraszam Brody ,że musiałeś długo czekać ,ale rozmawiałam przez telefon -wymyśliłam na poczekaniu  wpuszczając Petersona do domu .
-Nic nie szkodzi ,jestem cierpliwą osobą -odpowiada z uśmiechem Peterson
-To po co przyszedłeś ? -pytam przechodząc do rzeczy
-Słyszałem ,że Brewer z Tobą zerwał ,chciałem zobaczyć jak się trzymasz -mówi smutnym tonem ,ale uśmiech nie schodzi mu z twarzy ,co sprawia ,że w jednej chwili mam ochotę go spoliczkować
-A skąd się dowiedziałeś ? To się wydarzyło jakąś godzinę temu. -pytam  zirytowana
-Byliście najgłośniejszą parą w Seaford i zerwaliście w publicznym miejscu ,więc reszty nie muszę Ci wyjaśniać -odpowiada spokojnie ,przez co jeszcze bardziej mnie denerwuje . -Jak się czujesz ? -powtarza pytanie 
-A jak się mam czuć ? Zerwał ze mną chłopak ,którego kochałam ,który mną się bawił ,więc się domyśl -warknęłam.Czarnooki chce podejść i mnie przytulić ,ale ja robię krok w tył na znak ,że nie mam ochoty.Jestem w niemałym szoku kiedy widzę ,że Peterson bardzo łatwo kupił tą całą akcję .
-Widzę ,że nie masz ochoty na rozmowę ,rozumiem.Jak będziesz potrzebowała przyjaciela ,dzwoń -odpowiada ciepło Brody 
-Na pewno zadzwonię -mamroczę pod nosem i zamykam za Petersonem drzwi. Szybko odwracam się i natychmiast podskakuje ze strachu bo Jack stoi tuż za mną .
-Jesteś świetną aktorką -mówi pod wrażeniem brunet 
-Jeśli chodzi o ludzi na których mi zależy i których kocham ,jestem w stanie kłamać bez mrugnięcia okiem ,a nawet skoczyć z mostu - mówię patrząc głęboko w oczy bruneta i zawieszam swoje ręce na jego szyi 
-Ja też Ciebie kocham Kim -mówi słodko brunet i delikatnie bawi się językiem ze swoją ukochaną ,aby później namiętnie pocałować ją w usta ...
Parę minut później :
-Wiesz ,Jack co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze ? -pytam siedząc obok bruneta na kanapie w salonie i  rozmawiając na temat mojej rozmowy z Petersonem  . Kręci przecząco głową ,więc kontynuuje . -To ,że patrzył mi prosto w oczy i mówił ,że usłyszał to od kogoś ,a doskonale wiemy ,że to nie prawda ,gdyż  widziałam go u Phila Fala Fela ,siedział przy kasie .Okłamał mnie i nazwał się moim przyjacielem -mówię oburzona
-To idiota ,był nim ,jest i będzie do końca swojego nędznego życia -mówi powstrzymując śmiech brunet ,lecz długo nie wytrzymuje i zaczyna się śmiać ,ale widząc ,że ja się nie śmieje od razu poważnieje i mówi 

-Kim nie masz się czym przejmować ,on nie jest tego wart .Jeżeli okłamał Cię patrząc Ci w oczy to oznacza ,że nigdy nie był twoim przyjacielem -mówi brunet i delikatnie dotyka mojego policzka ,na co przymrużyłam oczy i szeroko się uśmiechnęłam .Delikatnie złapałam jego ciepłą dłoń i zabrałam ją z moje policzka po czym zbliżyłam się do jego pełnych warg .
-Nie kuś ,musimy zbierać się do szpitala - szepnęłam mu w usta
-Ależ ja doskonale o tym wiem Kimi ,ale obiecałaś mi coś -powiedział i szybkim ruchem sprawił,że oparłam się o poduszki po czym odnalazł  moje usta.
Całowaliśmy się zacięcie, żywo i płomiennie. Iskra namiętności była w naszym związku cały czas i nigdy się nie wypalała.Gdy bawiliśmy się swoimi językami czułam aksamitną rozkosz na ciele oraz w duszy i sercu.Jack zakończył pocałunek głośnym, wyrazistym buziakiem. 
-Wiem ,że to zabrzmi banalnie ,ale uwielbiam kiedy mnie całujesz -powiedziałam pełna euforii
-Ja też to uwielbiam -powiedział szeroko uśmiechnięty widząc moje zadowolenie i chciał mnie znów pocałować ,ale tym razem przerwali nam ...moi rodzice ! Od razu z Jackiem odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni na co moi rodzice głośno się zaśmiali .
-Dzień Dobry pani ,panie Crawford -powiedział oficjalnie brunet
-Jack mów nam po imieniu ,przecież nie jesteśmy ,aż tak starzy prawda ? -powiedziała mama blondynki 

-Nie ,oczywiście ,że nie -zaprzeczył niemal natychmiast Brewer
-Carl -powiedział 40-letni ojciec Kimberly i przyjaźnie wystawił rękę do bruneta
.Ojciec Kim był dyrektorem najlepszej klinki medycznej w całym kraju .-Amanda -powiedziała z kolei mama Kim ,38-letnia była modelka ,jest bardzo rozpoznawalna i brała udział w wielu pokazach najlepszych projektantów mody w całej Europie i nie tylko .Teraz jest szefową własnej agencji modeling-owej .

Brunet pocałował dłoń pani Crawford ,na co szeroko się uśmiechnęła .
-Kim twój chłopak to dżentelmen i do tego taki przystojny -powiedziała Amanda na co Kim strasznie się zarumieniła ,a Jack szeroko się uśmiechnął w stronę blondynki .Po chwili do posiadłości Crawfordów wbiegł jej najmłodszy domownik czyli brat Kim -Timmy .Gdy zobaczył Jacka od razu przybiegł i wskoczył mu na ręce na co brunet się zaśmiał ,a ja szeroko się uśmiechnęłam .
-Jack pobawisz się chwilę ze mną -zapytał wesoły Timmy
-No pewnie .Kim porozmawiaj z rodzicami ,dawno ich widziałaś -powiedział szeroko uśmiechnięty brunet i ruszył z malcem na górę .
-Myślałam ,że wrócicie jutro -blondynka spojrzała na obojga rodziców
-Udało się nam wrócić wcześniej ,co nie cieszysz się ? -zapytał ojciec Kim udając smutek
-Tatku pewnie ,że się cieszę po prostu jestem zaskoczona -odparła wesoło blondynka i przytuliła swoich rodziców
-To się cieszę .Co powiesz na nasze ulubione danie czyli Rio Bravo ? -zapytała ciepło Amanda
-Bardzo chętnie ,ale musimy lecieć z Jackiem do szpitala -od razu ugryzłam się w język ,po co ja tyle mówię !?
-Do szpitala ? -zapytali na raz rodzice 

-Tak, do Jerry'ego i Miltona ,mieli wypadek ,ale mają się dobrze -mówiłam spokojnie
-Zaraz zadzwonię do rodziców Miltona i Jerry'ego .Powiem ,żeby pamiętali ,że mogą na nas liczyć -powiedział Carl i ruszył do pokoju . 
-Kim jak oni się czują ? -zapytała swym ciepłym i pełnym troski głosem Amanda
-Czują się dobrze ,najgorzej było wczoraj ,kiedy ich stan pogorszył się  -odparłam lekko smutna -,ale zmieńmy temat ,jak było u babci ....
                                              ***

-Jerry, kochanie proszę otwórz oczy.Ja wiem ,że mnie słyszysz  .Tak bardzo chciałabym ,abyś się obudził .Potrzebujemy Cię .Ja cię potrzebuję -mówi łkając Grace delikatnie ujmując dłoń swojego ukochanego .Swoimi ciepłymi wargami dotyka jego dłoni .Dłoń jest zimna .Bezwładna .-Dlaczego ty ? - szepcze cicho Grace.W oczach brunetki zbierają się łzy ,które po chwili spływają na policzki.
Kiedy widzi ,że jedna łzy spadła na dłoń jej ukochanego ,ściera pozostałe łzy ze swojego policzka .Powoli podnosi się z krzesła i delikatnie kładzie dłoń ukochanego na łóżko .Zbliża się do jego twarzy i delikatnie całuje go w jego zimne usta.Podnosi się do pozycji stojącej i odwraca się z zamiarem opuszczenia sali kiedy zdarza się cud ...koniuszki palców Martineza delikatnie dotykają dłoni Grace .Po ciele szatynki przechodzi przyjemny dreszcz.Zszokowana odwraca się w stronę łóżka Martineza.Ich spojrzenia się spotykają ,a Jerry posyła Grace słaby uśmiech .Dziewczyna bez zastanowienia zbliża się do Jerry'ego i gwałtownie wpija mu się w usta .Czuje się niesamowicie móc poczuć ciepło warg Martineza .Pocałunek nie trwa długo,gdyż szatynka odrywa się od Martinez'a i swoją ręką delikatnie dotyka policzka chłopaka 
.
-Grace -mówi słabo Martinez
-Ciii ...wszystko jest okej .Nie męcz się -mówi uśmiechnięta dziewczyna ,nie przerywając czynności
-Kocham Cię -mówi osłabiony ,ale posyła Odair <czyt.Grace> ciepły uśmiech
-Ja Ciebie też .Nawet bardzo -powiedziała szczęśliwa brunetka składając na ustach czarnowłosego czuły pocałunek .



                  ***
Kiedy szczęśliwa Grace spędzała czas ze swoim ukochanym ,w tym samym czasie Julia miała nie przyjemne spotkanie z Ericą .
-Coś nowego Green masz dla mnie ? - zapytała Knight <Erica> rozsiadając się na ławce w parku
-Nie .Nic na razie nie wiem - odparła Green uważnie obserwując Knight
-To nie dobrze .Bardzo nie lubię momentów kiedy nie wiem co się dzieje .Staje się wtedy zbyt zła i agresywna .Kto wie co może się zdarzyć -mówi wzruszając ramionami
-Nie przestraszysz mnie -powiedziała pewnie Green ,ale w środku była przerażona .Bała się jak nigdy .O siebie ,o swoich bliskich .
-Czyżby ? To dlaczego tu jesteś ? Przecież gdybyś się nie bała ,nie przychodziłabyś tu ,gdzie Ci kazałam -mówi uśmiechając się chytrze

-Jestem ciekawa co planujesz.Miałaś mi powiedzieć -mówi Green marszcząc brwi
-Chcesz wiedzieć co planuje ? -pyta oschle na co otrzymuje delikatnie kiwnięcie głowy -Chcę zniszczyć twojemu przyjacielowi życie ...

Cześć po 4 miesiącach ;o ! Nie wiem jak mogło mnie tu tyle nie być ,jakaś porażka -.-
Ciekawe czy ktoś tu jeszcze ze mną został :( Mam nadzieję ,że tak bo wyświetlenia non stop rosną w górę .Jak zawieszałam bloga ,miałam 16000 tysięcy ,a teraz mam ponad 18000 :O DZIĘKUJĘ WAM BARDZO MOCNO ♥ ! JESTEŚCIE NAJLEPSZE :*
ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ WSZYSTKIM KTÓRZY KOMENTUJĄ MOJEGO BLOGA :*
KOMENTARZE POKAZUJĄ MI ILE OSÓB ZE MNĄ JEST ,WIĘC KAŻDY KTO PRZECZYTAŁ TEN ROZDZIAŁ NIECH SKOMENTUJE ,TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE :* !
                                           No to miłego wieczoru :*
                                                    Ola Lynch ♥



wtorek, 24 grudnia 2013

Merry Christmas Everyone and A Happy New Year ♥ !

   Jak mówi tytuł posta ,chciałabym z okazji Świąt Bożego Narodzenia i nadchodzącego Sylwestra życzyć WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO .!
   Żeby te święta były dla was udane ,żebyście dużo zjadły ,i niczego sobie nie żałowały ,bo raz na rok tak TRZEBA .!
   Żeby ten zbliżający się rok 2014 był dla WAS WSZYSTKICH znacznie lepszy niż ta pechowa 13 -przynajmniej dla mnie :(
   I jeszcze taka wiadomość :* Otóż postanowiłam wrócić również NA TEGO BLOGA .Ostatni post był tutaj 24 września ,jakaś masakra ;o ! Więc wracam ,na wasze nieszczęście hahahhahahahaha :*
  Rozdział postaram dodać jak najszybciej ,myślę ,że może po świętach ,ale NIC NIE OBIECUJE ,żeby nie było ♥ 


No to WESOŁYCH ŚWIĄT :3
i DO ZOBACZENIA :*
Ola Lynch ♥
           

                                                        

poniedziałek, 11 listopada 2013

Podziękowanie&Wyjaśnienie&Nowy Blog

Hej Kochane :* !
        Więc tak...zaczniemy od podziękowania ! Za ponad <werben proszę > 16000 TYSIĘCY WEJŚĆ ♥ ! Naprawdę nie wiem jak to zrobiłyście ,ale DZIĘKUJĘ WAM Z CAŁEGO SERDUSZKA ! Za to ,że macie siłę czytać te wypociny eh ...
       Teraz wyjaśnienie ....otóż . Ja nigdzie nie odchodzę kochane ! Robię tylko chwilową przerwę .Na razie nie mam weny ,a nie chcę dodawać beznadziejnych rozdziałów np.takich jak ten tu poprzedni :C .Ja wrócę ,aby skończyć historię tu i ,aby kontynuować historię na drugim blogu :* Więc ,wybaczcie ,ale będzie musiały wytrzymać ze mną jeszcze dłuższy czas :)
       Dobra a teraz moja ulubiona część tej notki :) BLOG O A&A *.* !   Stworzyłam bloga ,mam prolog i rozdział .Mogę go dodać nawet dzisiaj ,ale to zależy od was ^^ ! Jeżeli chcecie prolog proszę o 6 komentarzy pod tą notką  ♥♥ !
Link do bloga ----> 
http://austin-and-ally-love-story.blogspot.com/
                                     
                                     KOCHAM WAS SKARBY
♥
                                         Ola Lynch :*

niedziela, 3 listopada 2013

Przerwa&Koniec

Tak jak mówi tytuł posta . Robię przerwę .Nie mam weny ,aby pisać na razie o Kick ,a po ostatnim poście i tych trzech komentarzach ,widać ,że nie będziecie tęsknić :) Chcę zająć się planowaniem nowego bloga . Powiem ,wam ,że blog będzie o A&A . Na razie mam prolog i połowę pierwszego rozdziału ,muszę dalej pracować nad fabułą . Mam nadzieję ,że tam będziecie wpadać i ,że spodoba się wam moja historia . Czy wrócę ? Nie wiem . Na razie nic nie wiem . Nawet nie wiem jak zacząć kolejny rozdział i na 1 i na 2 blogu ,więc pozdro dla mnie XD . Robię przerwę na obu blogach . No to tyle . Życzę wam spokojnej niedzieli :* 
                                                                    Ola Lynch ♥ !

niedziela, 6 października 2013

Pytanie&Ankieta

  Otóż jak sam tytuł posta  mam do was  PYTANIE :) !

                                                                       ................
                            Chodzi o blogi ,historie mi się nie podobają ,są zbyt nudne
                   i  was chyba też nie ciekawią skoro jest tak mało komentarzy :<
                                       Naprawdę cieszę się z tych 8 stałych komentujących osób,
                                to jest bardzo miłe i mnie motywuje do pisania ,ale gdzie jest reszta ? :<
                     Z wyświetleń wynika ,że bloga czyta 13640 osób ,a komentuje nawet nie 1/4 .
Więc postanowiłam ,że pora to zmienić .Zaraz na TYM blogu pojawi się ANKIETA .
I to WY zdecydujecie ,która historia zostanie zmieniona :)
Oczywiście wcześniej napisze epilog jeśli postanowicie zmienić historię 1 bloga :)
TERAZ PROSZĘ WSZYSTKICH KTÓRZY CZYTAJĄ TEGO BLOGA
O GŁOSOWANIE
OSOBY Z GOOGLE + ,BLOGERÓW I ANONIMÓW
WSZYSTKICH !
Bo to wy to czytacie ,a ja chcę jak w najlepszy sposób zadowolić :)
Ankieta będzie trwała cały tydzień ,czyli  w NIEDZIELE
dam Wam odpowiedź :*
Życzę miłej niedzieli :]
OLA LYNCH ♥
A właśnie ....zmieniłam nazwę z tego względu ,że
moja faza na ROSSA LYNCHA WZNOWIŁA SIĘ :*
Oglądałam wczoraj A&A po angl i tam będzie się działo
MÓWIĘ WAM ♥ ! 

                                                      ON JEST NIEZIEMSKI ♥♥ !

sobota, 28 września 2013

Rozdział XV - Wszystko okej ?

-Między nami ...-zaczął cicho brunet ,ale nie dane było mu skończyć
-Jack ,proszę nie mów tego .Nie mów ,że z nami koniec .To przez Erice ? -zapytała łamiącym głosem blondynka
-To nie przez Erice ,po prostu ,nam się nie uda -odparł obojętnie
-Ty nie widzisz co ona próbuje zrobić ? Ona chce ,abyśmy się kłócili ,nie znam jej ,aż tak dobrze ,ale z tego co zauważyłam ,niezłe z niej ziółko .Nie dajmy się poróżnić -odparła silnie blondynka łapiąc bruneta za ręce.
-Ona już to zrobiła -westchnął .
Po policzkach blondynki zaczęły lecieć łzy ,które opadły na stolik .Szybko je starła i podniosła wzrok na bruneta .W oczach miała chęć mordu i nienawiści .
-A więc to koniec ? Zrywasz ze mną ? -zapytała ,głos coraz bardziej jej się łamał
-Tak .To koniec -odparł stanowczo brunet
Blondynka szybko się podniosła z krzesła ,wzięła torebkę i ruszyła do wyjścia .
-Kim ,zaczekaj ! -powiedział głośno brunet i złapał ją za rękę ,sprawiając ,że blondynka zatrzymała się .
-Zostaw mnie ! Jak ja mogłam być tak głupia ,myślałam ,że się zmieniłeś ,ale jesteś dalej frajerem ,który łamie serca każdej dziewczynie .A więc gratuluję . Udało Ci się zdobyć Crawford -powiedziała oschle blondynka wyrywając się z uścisku bruneta i wyszła trzaskając drzwiami ...
Brunet zapłacił rachunek ,wziął swoją kurtkę i ze spuszczoną głową ruszył do wyjścia .
Po wyjściu obojga ,dziewczyna wychyliła głowę z menu ,a chłopak odwrócony tyłem do wyjścia ruszył w kierunku szatynki .
-Miałaś genialny plan -powiedział szeroko uśmiechnięty Peterson <Brody>
-Wiedziałam ,że poskutkuje .Teraz pora na dalszy plan działania  -odparła z triumfem w oczach szatynka<Erica> i stuknęli cicho szklankami ,wypijając cały napój ....
Oczami Kim :
Po dwudziestu minutach doszłam do domu .Mój makijaż był cały rozmazany .Ciągle trzymałam się za brzuch.Pewnie z tych wszystkich nerwów .Łzy leciały do tej pory .Musiałam je ścierać ,aby cokolwiek widzieć .Resztkami sił ruszyłam na samą górę .Rzuciłam torbę na łóżko i z rezygnacją opadłam na łóżko .Nie wiem ile minut wpatrywałam się w sufit ,ale nagle usłyszałam głos .Go.
-Kim -powiedział ciepło .
Szybko się podniosłam .Stał oparty o framugę .Jego oczy malowały ulgę ,niepokój ,szczęście i co najważniejsze miłość
-Wszystko okej ? -zapytał niepewnie .Pokręciłam przecząco głową i bez zastanowienia ruszyłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona 
-Ta kłótnia była straszna -powiedziała przygaszona Kim
-Zgadzam się ,aż zbyt realna -westchnął 

Objęłam go za szyję ,a on przyciągnął mnie do siebie składając na moich ustach czuły pocałunek .Po chwili oderwaliśmy się od siebie a ja spojrzałam mu głęboko w oczy
-Kocham Cię-powiedział słodko Jack

-Ja Ciebie też -powiedziałam i złapałam bruneta za rękę siadając z nim na łóżku
-Mam nadzieję ,że twój plan się uda . Dobrze ,że do mnie od razu zadzwoniłeś i powiedziałeś o waszej rozmowie  -powiedziała Kim cicho
-Chciałem odzyskać twoje zaufanie -powiedział ze spuszczoną głową Brewer
-Hej ! -powiedziała blondynka łapiąc twarz bruneta w swoje dłonie -Niczego ani nikogo nie straciłeś .Jestem przy Tobie i zawsze będę -odparła pewnie blondynka .Przyciągnęła jego twarz do swojej i ich usta złączyły się w znacznie dłuższym pocałunku .Ona chciała mu przekazać całą swoją miłość i pokazać jak bardzo go kocha ,a on również nie pozostawał jej dłużny ,odpowiadał na pocałunki równie żarliwie i z ogromną pasją .

Tymczasem w szpitalu :
Grace siedziała  przy łóżku swojego chłopaka w fartuchu szpitalnym i trzymała go za rękę  .Był podłączony do wielu aparatur ,gdzie Grace mogła patrzeć jak bije jego serce .Łzy leciały niepohamowanie kiedy widziała jak wygląda .Miał całą poobijaną twarz ,był blady i miał bandaż na głowie . Sama nie wyglądała lepiej.Podpuchnięte oczy od płaczu ,blada twarz i braku uśmiech ,brak jej cudownego uśmiechu . Dzisiaj założyła dżinsowe spodnie ,oraz szary sweter z czarnymi rękawami i do tego czarne conversy
Włosy związała w koński ogon .Nie miała sił na nic ,nawet na ubiór .Od dwóch dni nie spała .Nie mogła.Cały czas przed oczami miała same czarne scenariusze .Ze smutkiem w oczach popatrzyła w stronę drugiego łóżka .
Julia też nie trzymała się najlepiej .Bo jej chłopak był w gorszym stanie .Ma bardziej kruche kości i jest delikatny przez co mocniej cierpiał,ale ona właśnie za to go kochała .Za jego delikatność ,kruchość ,nawet za to ,że boi się zarazków ,bo to czyni go wyjątkowym .Założyła żółty sweter ,czarne rurki oraz czarne baleriny .Nie miała siły na makijaż ,nawet na słaby uśmiech ,ale miała siły ,aby zabić osobę ,która zrobiła to jej wybrankowi .
-Chcesz kawy ? -zapytała słabo Julia podnosząc się z krzesła
-Poproszę -odpowiedziała cicho Grace
Green <Julia > skinęła głową i wyszła z sali .Powolnym krokiem ruszyła do automatu ,w celu zamówienia ciepłego napoju . Wrzuciła monety do małej dziurki i chwyciła gotowe kawy w dłonie .Nagle ktoś postukał ją po ramieniu .Zdziwiona ciemnowłosa-blondynka odwróciła się .Przed sobą ujrzała brązowooką szatynkę .
-Mmm pyszna kawa -powiedziała szatynka pijąc kawę
-Przepraszam znamy się ? -zapytała lekko zdenerwowana
-Ty mnie nie znasz ,ale ja Cię znam bardzo dobrze Julio -powiedziała tajemniczo
-Niby skąd ?-zadrwiła Green
-Wiesz Seaford to małe miasteczko .Przejdźmy do rzeczy -powiedziała chłodno Adams <Erica> -Masz ze mną współpracować ,bo znów skrzywdzę wszystkich których kochasz ,szczególnie Miltona  -powiedziała z chytrym uśmieszkiem
-To ty to zrobiłaś ? -warknęła Green 
-Nie radzę .Raz ,jesteś słaba , a dwa ze mną nie wygrasz -powiedziała ze sztucznym uśmiechem Erica widząc jak Julia zaciska pięści
-Wracając do naszej współpracy ...-powiedziała szatynka wygodnie siadając na krześle szpitalnym
-Nie będę z Tobą współpracować szmato -powiedziała wyprowadzona z równowagi Green
-Licz się ze słowami Julio .Komu tym razem mam połamać żebra ? -zapytała z chłodem w głosie Adams 
-Tknij ich tylko . A pożałujesz -warknęła Julia 
-Wątpię .Nie zastraszaj mnie, nie boję się okularnicy -powiedziała znudzona Erica 
-Czego ty chcesz ? Kim ty w ogóle jesteś ? Po co tu się w ogóle zjawiłaś ? -zadawała pytania zdenerwowana Julia 
-Dobre pytania Green ,ale wszystko opowiem Ci w swoim czasie .Pamiętaj o jednym .Powiedz komukolwiek o naszej rozmowie ,a przejadę twoimi ząbkami wszystkie ulice w Seaford rozumiesz ? -zapytała łapiąc za gardło Julie .Blondynka straciła dopływ tlenu .Otwierała i zamykała usta jak ryba wyjęta z wody .Przestraszona pokiwała głową kilka razy .Z triumfem w oczach puściła gardło blondynki .
-Cieszę się ,że się rozumiemy .Odezwę się do Ciebie wkrótce Julio -powiedziała tajemniczo Erica i opuściła korytarz szpitalny .Julia usiadła na krześle i próbowała uspokoić swoje drżące ręce .Ze strachem w oczach spojrzała na salę gdzie Grace całuje rękę Martineza .
-Co ja mam zrobić ? -powiedziała cicho na korytarzu łapiąc się na korytarzu ,lecz nie otrzymała żadnej odpowiedzi ....
U Jacka i Kim : 
Brewer siedział na łóżku blondynki czekając ,aż blondynka wyjdzie z łazienki .Po 20 minutach oczekiwania
uśmiechnięta blondynka wyszła przebrana z łazienki . Przebrała się  w białe rurki ,żółty sweterek i białe conversy . Włosy związała w koka .Założyła delikatny podkład ,a oczy wydłużyła tuszem .Usta musnęła błyszczykiem malinowym i spryskała się mgiełką o zapachu lawendy
-Jestem gotowa Jack .To robimy tak jak się o umawialiśmy .Ja wychodzę pierwsza i zamykam dom ,następnie ty przez balkon wymykasz się i idziesz inną drogą .Spotkamy się w szpitalu -westchnęła
-Co jest ? -zapytał z troską brunet
-Nie chcę wmawiać wszystkim ,że nie jesteśmy razem . Każda laska ze szkoły będzie chciała Cię zdobyć -odparła ze smutkiem i z niezadowoleniem blondynka
-Nie uda im się to .A wiesz czemu ? -zapytał ciepło Jack na co blondynka pokręciła głową.Brunet wziął dłoń Crawford i przyłożył ją do swojej klatki piersiowej . 

-Bo moje serce ,jest już dawno zajęte -odparł szepcząc w usta Kim . Blondynka nie wytrzymała i złożyła czuły pocałunek na miękkich ustach Brewera,który od razu odwzajemnił pocałunek z podwojoną mocą .Niestety nie zdążyli zatracić się w pocałunku,gdyż przerwało im stukanie do drzwi .Niechętnie oderwali się od siebie i ruszyli na dół .Brunet stanął przy schodach ,a blondynka poszła sprawdzić kto przerwał im tą cudowną chwilę .Ze zrezygnowaniem  w oczach odsunęła się od wizjera .
-Jack za drzwiami stoi ...

Przed Wami rozdział XV :3
Jak wam się podoba :) ?
Mnie nie zbyt :<
Wiem ,że długo nie było tu rozdziału ,ale naprawdę
NIE MIAŁAM WENY :O
Dopiero wczoraj go skończyłam >.< !
A dodaje teraz bo byłam w szkole od 8 rano :(
Jakaś porażka ,myślałam ,że sobie pośpię do 10:00 :/ !
Dobra wracając do bloga ...
JAK MYŚLICIE KTO STAŁ ZA DRZWIAMI ?
CO ZROBI JULIA ,ABY OCHRONIĆ PRZYJACIÓŁ ?
TEGO DOWIECIE SIĘ JUŻ NIEBAWEM ^^
ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ DLA
ALEXANDRY HOWARD -która zmieniła wygląd bloga i motywowała mnie do pisania przez Fejsa hahahah dzięki śliczna ;* !
oraz PATT HOWARD :D -ZA SZANTAŻE KTÓRE MNIE MEGA ROZŚMIESZAŁY DZIĘKI CZEMU ZNACZNIE LEPIEJ MI SIĘ PISAŁO DZIĘKUJĘ MORDECZKO  ♥
KOCHAM WAS LASKI ,BEZ WAS TEN BLOG BY NIE POWSTAŁ ♥♥♥♥

DO NAPISANIA KOCHANE :* !

CZEKAM NA WASZE OPINIE KOCHANE ♥ !

czwartek, 12 września 2013

Rozdział XIV - "Wracaj tam ,skąd przyszłaś "

-Erica -powiedział chłodno ,ale za razem z zaskoczeniem brunet
-Witaj Jack-powiedziała z zmysłowym szeptem brunetka ,na co Brewerowi zrobiło się nie dobrze
-Jack ty ją znasz ? -zapytała zdziwiona blondynka
-O tak ,Jack zna mnie doskonale ,przeżyliśmy razem cudowne chwile prawda Jack ? -zapytała uśmiechając się złośliwie
-Po co tu przyjechałaś ? Skąd wiedziałaś ,że tu jestem ? -brunet zadał kolejne pytanie
-Wiesz ma się swoje źródła .A poza tym stęskniłam się Jack -powiedziała i spojrzała na Crawford -Wiesz co Jack nie sądziłam ,że będziesz spotykał się z taką wieśniaczką ,myślałam ,że bierzesz dziewczyny z wyższej półki ,takiej jak ja -westchnęła na co Crawford zacisnęła ręce w pięść
-Słucham ? -warknęła blondynka
-Chyba słyszałaś idiotko -powiedziała z sztucznym uśmiechem ,a Crawford ruszyła w jej kierunku ,ale nie zdążyła nawet postawić pierwszego kroku ,gdyż została zatrzymana przez Brewera
-Posłuchaj Erica ,ale uważnie .Nasza historia ,o ile tak ją można nazwać trwała bardzo krótko i skończyła się równie szybko .Nic mnie z Tobą już nie łączy ,nie mamy wspólnych spraw ,nic .Więc dobrze Ci radzę wracaj tam ,skąd przyszłaś -powiedział szorstko Jack ,na co Kim szeroko się uśmiechnęła
-Zanim pójdę ,zapytam się o waszych przyjaciół .Jak się miewają ...Jerry i Milton nieprawdaż ? -zapytała chytrze się uśmiechając
-Mają się ....chwila skąd o nich wiesz ? -zapytał zdziwiony Jack
-Nie pamiętasz jak miałeś dziwne przeczucie ,że ktoś Cię śledzi i nie powiedziałeś tego swojej dziewczynie ,lecz Jerremu ? - powiedziała szepcząc i zajęła krzesło szpitalne
-Jack ,dlaczego nic mi nie powiedziałeś ? -zapytała z wyrzutem blondynka
-Właśnie Jack dlaczego nic nie powiedziałeś ? -zapytała udając oburzenie brunetka
-Nie chciałem Cię martwić ...-zaczął brunet ,ale nie dane było mu skończyć
-To nie jest wytłumaczenie ,mamy mówić sobie wszystko rozumiesz ? To się nazywa zaufanie .Kim ona w ogóle jest ? -zapytała wskazując na brunetkę ,która patrzyła na paznokcie
-Moim największym błędem -westchnął
-Pytam poważnie Jack Albo wiesz co ,na razie nic mi nie mów .Muszę pójść do domu ,jeśli załatwisz sprawę z tym czymś daj mi znać -powiedziała zmęczona blondynka i pocałowała namiętnie chłopaka w usta.Spojrzała z nienawiścią na Erice i ruszyła w stronę wyjścia rozmyślając na temat całego zajścia ...
Tymczasem u Jacka i Ericki :
-Jak długo będziesz ją jeszcze okłamywał ? -zapytała Ericka kładąc ręce na klatce piersiowej ,które od razu zostały strącone
-Ale z czym okłamywał ?-zapytał zaskoczony a przede wszystkim zdenerwowany brunet
-Z tym ,że coś do niej czujesz .Daj spokój Jack obydwoje dobrze wiemy ,że to nie prawda .Przelecisz ją i zostawisz .Przecież to twoja codzienność i doskonale o tym wiesz,ale mi to nie przeszkadza ,mało tego najbardziej Cię takiego lubię i nie pogniewałabym się gdybyśmy wrócili do tego sposobu spędzania czasu -brunetka przyciągnęła do siebie bruneta i namiętnie pocałowała . Niestety nie zdążyła zatracić się w pocałunku ,gdyż została odepchnięta .
-Ci kompletnie odbiło ! Nie waż się tego robić nigdy więcej ,bo pożałujesz rozumiesz !? -warknął
-Nie ,Jack ,to ty czegoś  nie rozumiesz . Jerry i Milton mieli przekazać Ci moja wiadomość ze szpitalnego łóżka ,ale postanowiłam się pofatygować -westchnęła
-O czym  ty mówisz ? Chwila ... to ty stoisz za ich pobiciem ! -powiedział olśniony brunet .
Klask.Klask .Klask .
-Brawo Jack ,jak na to wpadłeś?-zaśmiała się złośliwie brunetka
-Idę z tym na policję ,Ciebie trzeba leczyć -powiedział zdenerwowany brunet i ruszył do wyjścia
-Nie radzę -krzyknęła brunetka sprawiając ,że brunet zatrzymał się i odwrócił w jej kierunku -jeżeli powiesz o tym komukolwiek ,następną osobą ,którą skrzywdzę będzie twoja dziewczyna i twoja przyjaciółeczka jak ona się nazywa ...ach tak Grace ,a poza tym mam czyste rączki ,niczego mi nie udowodnisz -powiedziała po raz kolejny śmiejąc się ,jednak po chwili spoważniała -moja wiadomości brzmi następująco -zerwij z Crawford i to szybko ,albo zranię  twoich kolejnych przyjaciół .Od kogo by tu zacząć ....Julia ,Grace ,Eddie czy przejść od razu do Kim -zapytała ściszając głos
-Nie odważysz się -powiedział brunet zaciskając pięści
-Nie odważę ? Nie była bym tego taka pewna ,zobacz dwójka leży już na szpitalnym łóżku, ciężko poturbowana -powiedziała wskazując na Martineza i Krupnicka -dziewczynami zajmę się osobiście ,a szczególnie Crawford -powiedziała pewnie . -Daję Ci 24 godziny na zerwanie z Crawford i pamiętaj ....ma w to uwierzyć .Tik ,tak ,Tik tak ,czas leci Jack -powiedziała jadąc po jego klacie i odeszła ze zwycięskim uśmiechem
Oczami Jacka :
Nie mogę w to uwierzyć .To przez nią leżą tutaj Jerry i Milton .Ona jest do wszystkiego zdolna ,nie zna żadnych zasad i nie wie co to :miłość ,uczucie i ciepło.Jak ja mogłem z nią być i tego nie zauważyć !? ,ale to nie byłem ja .Leciałem wtedy na alkoholu ,dragach ,nie byłem sobą .Dopiero Seaford ,paczka i Kim mnie odmieniła .A teraz muszę pójść do niej i ją zranić .Nie wiem czy potrafię to zrobić ,zbyt bardzo ją kocham ,aby sprawić jej ból ,ale muszę dla jej bezpieczeństwa . -takie myśli kłębiły się w głowie bruneta ,który siedząc spoglądał na swoich przyjaciół .Po jego policzku poleciała jedna samotna łza ....
Oczami Kim :
Wyszłam z prysznica ,odświeżona ,zrelaksowana ,ale nie do końca uspokojona .Kim ta laska do cholery jest ! Pojawia się znikąd i już działa mi na nerwy i sprawia ,że mam ochotę ją zabić .Jack napisał mi sms ,mamy spotkać się o Phila Fala Fela.Napisał ,że to pilne .Postanowiłam założyć ten zestaw. czyli ciemno zieloną bluzkę zapinaną na guziki ,z cieniutkim paskiem ,ciemne dżinsowe spodnie ,oraz wysokie szpilki.Zrobiłam kreski eyelinerem ,rzęsy wydłużyłam tuszem,a usta musnęłam błyszczkiem malinowym i spryskałam się swoimi ulubionymi perfumami .Z włosów zrobiłam kłosa ,który strasznie mi się spodobał .Gotowa do wyjścia wzięłam torebkę do ręki i założyłam skórzaną kurtkę . Zamknęłam dom i ruszyłam do Phila Fala Fela .
   Po dwudziestu minutach dotarłam na miejsce .Przez szybę zobaczyłam Jacka ,który bawił się telefonem obracając go w różne strony .Wzięłam głęboki wdech i z uśmiechem na ustach ruszyłam do stolika ,przy którym siedział brunet .
-Cześć Kim ,ślicznie wyglądasz -powiedział Jack starając się uśmiechnąć jednak wyszedł mu z tego grymas .
-Hej ,dzięki -odpowiedziała blondynka ciepło
-Kim musimy poważnie porozmawiać . -powiedział szorstko brunet
-Jack mam się bać -zapytała się przestraszona blondynka
-Między nami ....
No to mamy XIV rozdział :) !
Jak wam się podoba ;* ?
Bo mi nawet ,nawet :3
Jak myślicie co powiedział Jack do Kim ?
Czy spełni polecenie Ericki ?
Tego ..dowiedzieć się w następnym rozdziale ^^
Naszła mnie dzisiaj wena ,więc machnęłam szybko rozdzialik dla Was
Mam nadzieję ,że wam się spodoba ,
a szczególnie
 EVELYYN HOWARD 
dla której dedykuję ten rozdział ♥ !
Czekam na wasze opinie i
na rozdziały U WAS ♥ !
Do napisania ♥!